Cosplay cz. IV

Czyli czy cosplay jest popularny w innych krajach Azji?

Odpowiedź oczywiście brzmi : „tak”. Jak wiadomo manga i anime są dosyć popularne wśród sąsiadów bliższych i dalszych Japonii, więc i cosplay jest dosyć znany. Niestety nic ponad to nie jestem w stanie o tym powiedzieć, ale prawdą jest, że nie tylko Japończycy znają się na rzeczy [cosplayu]. I aby każdego o tym przekonać pragnę wam przedstawić Yuegene Fay, tajlandzką cosplayerkę która jest niesamowita w tym co robi, a także zdradza odrobinę tajemnic dotyczących tego zajęcia w jej wykonaniu. Tłumaczenie wywiadu z 2012 przeprowadzonego przez magazyn Cosplay Gen.

Len Kagamine [knife version]
Nigdy byś nie pomyślał, że Yuegene Fay z Tajlandii była molem książkowym. Zespoły Visual Kei zmieniły jej wygląd i nie tylko : dołożyła swój perfekcjonizm do gry i dołączyła do innego wymiaru gdzie postaci z komiksów łączą lokalne i wyjątkowe wersje podejścia i dostosowują je. Nie tylko wizualne grafiki ze świata gier i mang, ale także muzyczny świat stał się jawnie widoczny w ekspresji i obrazie. Jest to kolejny dowód, że złoty projekt Vocaloidy mają ogromny wpływ na obecny obraz cosplayu. Powinniśmy pamiętać, że Azja nie posiada tylko Japonii a japoński pop został umiejętnie przekształcony i rozbudowany w regionalnych stylach i w społeczności fanów.

Cosplay Gen: Kiedy po raz pierwszy sięgnęłaś po cosplay i jaki wybrałaś kostium?
Yuegene Fay: Zaczęłam cosplaying w 2000 roku, a moim pierwszym wyglądem był Toshiya z Dir en greya, japońskiego rockowego zespołu Visual Kei. Mój japoński przyjaciel z którym łączyło mnie zamiłowanie do zespołów Visual Kei wysłał mi zdjęcie z cosplayem i zaprosił mnie do tej działalności zapewniając, że to bardzo przyjemne. W pierwszym momencie, gdy zobaczyłam to zdjęcie nie mogłam uwierzyć, że cosplay może być rozrywką. Pomyślałam też, że ci ludzie w pewien sposób postradali zmysły; to był kolejny nieznany dla mnie świat, ponieważ większość swojego czasu poświęcałam nauce. Jednak czułam, że w cosplayu jest coś atrakcyjnego, więc zaczęłam zbierać wszystkie niezbędne informacje i przechadzałam się po różnych eventach związanych z cosplayem w Tajlandii. W końcu zdecydowałam się spróbować. Pamiętam jeszcze, że zupełnie nic nie wiedziałam, nie wiedziałam jak nałożyć make-up, byłam staroświecka i byłam molem książkowym. Sądzę, że nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie jak wtedy wyglądałam.

Cosplay Gen: Zauważyliśmy, że masz szczególną preferencję do cosplayu z Visual Kei. Dlaczego jest dla ciebie taki wyjątkowy? Czy kryje się jakaś historia za cosplayowaniem muzyków Visual Kei?
Toshiya z Dir en greya
Yuegene Fay: Uwielbiam słuchać niemal wszystkich gatunków muzyki, a w szczególności Visual Kei. Nie tylko piosenki są potężne, ale także sami artyści. Na początku słuchałam piosenek X-Japan, a moim ulubionym artystą był Hide. Jestem zakochana w jego odrębności i jego piosenkach. W tamtym momencie nie byłam jeszcze zainteresowana cosplayem. Później zaczęłam słuchać Dir en grey, ponieważ słyszałam, że Yoshiki z X-Japan był współproducentem. Gdy zaczęłam nie mogłam już przestać. Zawsze byłam wielkim fanem tego zespołu, a to, co zrobiło na mnie jeszcze większe wrażenie, to ich występ na żywo. Mogę w pełni powiedzieć, że Dir En Grey są niesamowici; uwielbiam ich i od tego czasu Toshiya stał się moim bohaterem.

Cosplay Gen: Posiadasz cechy które pozwalają na cosplay szerokiej gamy postaci. Jakie postaci lubisz cosplayować i w jaki sposób starasz się dostosować do postaci nie pasujących do ciebie?
Yuegene Fay: Na początku zawsze cosplayowałam Toshiyę. Decyzja o wyborze kostiumu nie opierała się na trudności procesu odtworzenia stroju, lecz na piosence którą byłam inspirowana, jak również na podstawie mojej kondycji psychicznej. Jeśli jestem zbyt gruba albo moje włosy są zbyt krótkie dla danej postaci, nie będę jej cosplayować. „Jestem perfekcjonistką” - właśnie to zazwyczaj mówią mi przyjaciele. Później poznałam nowych ludzi, zdobyłam więcej znajomych cosplayerów z którymi zaczęłam dyskutować o innych trendach takich jak komiksy, gry wideo czy fikcja. W ten sposób zaczęłam cospleyować inne postaci, nie tylko muzyków Visual Kei. Mimo to wszystkie jednostki wybierałam na podstawie moich preferencji, aby podszywanie się wychodziło naturalnie. Jeśli chodzi o charaktery, które mogłabym przedstawić według innych, lecz mi nie odpowiadają, to w ogóle nie interesuje mnie przedstawienie ich. Cóż, powiedzmy, że nie myślę o tym która postać mi odpowiada a która nie, po prostu wybieram tą którą lubię. Na przykład, gdy zdecydowałam się cosplayować Krausera z DMC ludzie byli w szoku gdy zobaczyli zdjęcie. Niektórzy powiedzieli również, że : „To nie jest nasza Yuegene Fay!”. Ale mnie to nie obchodziło. Bez względu na to kim te charaktery są i bez względu na to jak wyglądają, jestem szczęśliwa mogąc wcielać się w postaci, które lubię.
Cosplay Gen: Jednym z najbardziej spektakularnych strojów w twoim wykonaniu jest Amaru Ryudo ze Sohryuden: Legend of the Dragon Kings. Czy możesz opisać szczegółowo proces tworzenia kostiumu?
Yuegene Fay: To był pierwszy raz gdy wykonywałam pancerze, więc skończyłam go dopiero po dwóch tygodniach. Zaczęłam tworzyć wzór oparty tylko na dwóch zdjęciach na których szczegóły nie były
Amaru Ryudo z Sohryuden: Legend of the Dragon Kings
dokładne, więc na ten etap musiałam poświęcić dużo czasu. Trudności występowały w ciągu całego procesu tworzenia stroju, np. nie wiedziałam jakiego materiału użyć i zajęło mi kilka dni zanim znalazłam właściwy. Najprzyjemniejsze i zarazem najtrudniejsze było wykonanie smoczej korony z papieru, gumy piankowej i drutu, na które potem naniosłam luna clay. Pokryłam także wszystko jasnym sprayem.

Cosplay Gen: Jako przykład praktyki, co było najtrudniejszą sytuacją w jakiej się znalazłaś jako cosplayer i jak udało ci się ją rozwiązać?
Yuegene Fay: Zajęło mi sporo czasu, aby odpowiedzieć na to pytanie… zawsze jestem zachwycona cospleyem, zwłaszcza gdy go robię z przyjaciółmi. I zwykle mam ustaloną ilość godzin przeznaczoną na cosplay, dlatego to hobby nie powoduje mi żadnych kłopotów. Jeśli jestem bardzo zajęta, zatrzymuję cospleying na jakiś czas. Jednakże, podczas gdy cosplay zawsze przynosi mi szczęście to raz… byłam naprawdę rozczarowana.
Pewnego dnia w 2007 roku płakałam na oczach wielu ludzi zebranych na lotnisku, moich przyjaciół i fanów wspierających mnie z okazji zbliżającego się konkursu. Oczywiście nie oni sprawili, że byłam smutna, problem stanowił mój partner. Oboje wygraliśmy konkurs w Tajlandii i zostaliśmy wybrani na tajlandzkich przedstawicieli w zagranicznych zawodach. Na początku nie byłam zdecydowana co do uczestnictwa, ale kiedy postanowiłam walczyć, dałam z siebie wszystko, jak zawsze. Jako przedstawicielka kraju czułam presję, jednak to nie była faktyczna przyczyna mojego niepokoju. Podczas etapu przygotowawczego mieliśmy do czynienia z różnego rodzaju problemami, częściowo z powodu naszego braku doświadczenia, ale to nie było tak znaczące jak zła współpraca z moim partnerem. W dniu wyjazdu, niektóre słowa wypowiedziane przez mojego partnera w rozmowie telefonicznej wprawiły mnie w osłupienie i wywołały nieświadomie płynące łzy. Nie mogłam się powstrzymać od płaczu co wprawiło wiele osób w szok, bo nikt nigdy wcześniej nie widział jak płaczę. Znajomi próbowali osłonić moją zapłakaną twarz przed innymi ludźmi. Po jakimś czasie byłam w stanie zatrzymać łzy, gdy uświadomiłam sobie, że nie ma sensu rozpaczać. Zrozumiałam także, że pewne rzeczy po prostu muszą być zrobione. Od tej chwili, bez względu na to co się dzieje, powtarzam sobie, że pogodzę się z tym i zrobię wszystko co w mojej mocy. To nie może być takie złe, a ja w końcu dopnę swego, choć nie tak dobrze jak miałam nadzieję ale w końcu jakoś przez to przejdę… to jest to co naprawdę myślę. 
 Cosplay Gen: Wzięłaś udział w różnych imprezach cosplayowych w kilku krajach azjatyckich. W jaki sposób te doświadczenia wpłynęły na Ciebie w tym hobby?
Yuegene Fay: Dzięki doświadczeniom zdobytym poprzez uczęszczanie w wydarzeniach dotyczących copslayu dowiedziałam się, że istnieje wyjątkowość i różnorodność cosplayu w każdym kraju. Chociaż najważniejsze wpływy na cosplay pochodzą z Japonii, zauważyłam, że postacie nie są dokładnie takie same jak w oryginalne, ale mieszają się z odpowiednimi wartościami każdego kraju : popularność komiksów, styl wykonywania kostiumów, spektakle itp. Te sprawy tworzą niepowtarzalny, ale atrakcyjny rodzaj cosplayu w każdym kraju, a tym samym motywuje mnie jeszcze bardziej do podróży do różnych miejsc w celu wymiany i dzielenia się pomysłami z innymi cosplayerami. Jednak dla mnie najważniejsze i najbardziej imponujące jest to, że gdziekolwiek pójdę jestem w stanie zdobyć wielu nowych przyjaciół. Mimo że w różnych sytuacjach nie możemy w pełni komunikować się ze sobą ze względu na barierę językową, o dziwo, z powodu tych samych preferencji możemy się jednocześnie zrozumieć.
Od lewej: Ducan z Dream of Doll, Tokiya Ichinose z Uta no Prince-sama - Maji Love 1000%, Boris Airay z Heart no Kuni no Alice

Cosplay Gen: Co jest dla ciebie największym wyzwaniem w cosplayu?
Yuegene Fay: Wyzwaniem w cosplayu jest wybór charakteru i jedną z najtrudniejszych postaci był dla mnie Krauser z DMC. To była trudna decyzja czy cospleyować Krausera, czy nie, i co należy zrobić, aby podszyć się pod postać jak najdokładniej i sprawić, żeby wyszła realistycznie. Stworzenie kostiumu i
Krauser z DMC
makijażu tej postaci nie były moimi głównymi obawami. To co było tak naprawdę potrzebne to realistyczna twarz widziana w komiksach. W ciągu dnia miałam włosy u nasady czoła wygolone o pół cala więcej niż moja normalna linia włosów, ponieważ ta postać ma wysokie czoło, a moje jest dość wąskie i krótkie, i nie ma wystarczająco miejsca, żeby napisać na nim jakieś teksty [* w oryginale było użyte słowo "listy" jednak, żeby to nie brzmiało zbyt dziwnie spróbowałam to słowo zastąpić innym]. Gdy już ubrałam kostium i zrobiłam makijaż byłam bardzo zadowolona z końcowego efektu, choć musiałam zakrywać czoło włosami przez miesiąc.

Cosplay Gen: Czy istnieje inne hobby które wpływa na Ciebie w tej działalności? Czy cosplay zapewnia ci inspiracje do innych czynności które wykonujesz? Jeśli tak, to jakie?
Yuegene Fay: Innym moim hobby jest słuchanie muzyki i gra na gitarze. Dlatego wiele postaci, których cospley wykonuję, jest związanych z zespołami muzycznymi z gatunku Visual Kei czy Vocaloid. Osobiście uważam, że muzyka ma duży wpływ i zwykle inspiruje moją wyobraźnię w kierunku cosplayu.

Cosplay Gen: Jakie rady możesz dać tym, którzy nie są pewni czy zabierać się za takie hobby, czy nie?
Yuegene Fay: Po prostu zrób to! Poznasz nowy świat! Nowych przyjaciół i wolność!

Cosplay Gen: Cosplay był dużą częścią Twojego życia, gdzie widzisz siebie jako cosplayer w ciągu kolejnych kilku lat?
Yuegene Fay: Będę cosplayować, ponieważ jest to moje ulubione hobby. Zawsze wykonuję wszystko na poważnie, a od teraz będę pracować jeszcze ciężej. Chciałabym również spróbować czegoś innego, jak na przykład organizowanie zabawnych przyjęć z moimi znajomymi.
Mikoto Suoh z K
 Na koniec chciałam tylko dodać, że warto wpisać w google, jej imię i nazwisko a wyskoczy masa cospleyów które każdy z nas zna a to właśnie ona je wykonała. ^^ Mam, nadzieję, że ostatnia notka z serii o cosplayu się podobała. Przepraszam za lekkie opóźnienie w publikacji i do usłyszenia. : 3

Cosplay cz. III

Kilka moich własnych przemyśleń, wniosków i obserwacji a nie najprawdziwsza prawda z którą nie można polemizować czyli odpowiedź na pytanie : czemu wolimy azjatycki cosplay?


No właśnie, czemu? Przecież dobry cosplay może wykonać każdy ale jak się nad tym zastanowić powodów jest całkiem sporo. Na początek wezmę pod uwagę tylko cosplay postaci z mang, anime, gier i wszystkiego co pochodzi od naszych skośnookich braci. Przede wszystkim zauważyłam zależność między ładną twarzą a dobrym cosplyem. Jeżeli osoba uchwycona na zdjęciu ma proporcjonalną, nieskazitelną twarz i do tego dobrze wykonany strój to w komentarzach można zauważyć tylko ohy i ahy ale jeżeli ktoś ma brzydką twarz i równie dobry strój to owszem, źle tego nie skomentujemy ale też wcale nam się to większości za bardzo nie podoba. Teoretycznie byłoby to całkiem logiczne ale moim zdaniem proporcjonalna, przystojna twarz to wcale nie oznaka tego, że widzimy przed sobą dobry cosplay bo co z przystojnej twarzy jeżeli rysy twarzy tak samo pasują do postaci jak i tej brzydszej osoby, czyli wcale? I nawet już nie mówię o podziale między tymi ładnymi i mniej ładnymi Azjatami bo dla dużej części osób wydaje się istnieć podział Azjata = przystojniak = dobry cosplay  a człowiek biały/czarny = brzydki = zły cosplay. Inną sprawą jest to, że całkiem właściwe i naturalne wydaje się widzieć Azjatę w roli postaci z jakieś mangi ponieważ wiemy że ta postać jest owym Azjatą więc jak za cosplay bierze się ktoś z innej nacji to to mimo wielu starań wygląda dosyć dziwnie i rzadko kiedy przekonująco. Myślę także, że istnieje w nas przekonanie, że Japoński cosplay jest najlepszy przez co jakby podświadomie uważamy ich „przebieranki” za coś godnego uwagi. Całkiem często można zaobserwować dosyć nieeleganckie podpisy pod w miarę dobrymi zdjęciami nie azjatyckich cosplayerów typu „uwierzycie, że to Polska/Francuzka/Niemka?” etc. co doskonale pokazuje jak wysokie mniemanie mamy o cosplayerach z Kraju Kwitnącej Wiśni a jak niskie o nas samych. A i nie raz można spotkać nawet ubliżające komentarze, czy porównania. Ktoś zestawia cosplay tej samej postaci w wykonaniu Azjaty i kogoś innej nacji a potem sypią się komentarze jaki to ten drugi jest okropny. No dobrze, a co z nie azjatyckimi bohaterami? Co jeżeli Japończyk przebierze się np. za Supermana? No cóż, jeżeli jest przystojny to bez wahania powiemy, że to świetny cosplay a jak nie…  wtedy lepiej to przemilczeć. Tak więc osobiście sądzę, że fani Azji pod tym względem mają swoje „kuku na muniu” ale kto jakiegoś nie ma? I szczerze mówiąc ja sama nie raz łapię się na takim zachowaniu niemniej uważam, że te wszystkie nieprzychylne komentarze pod nieidealnymi cospleyami powinny zniknąć bo cosplay to wyraz naszego oddania dla jakiegoś bohatera, bo to nasze hobby, bo robimy to dla przyjemności i zabawy a nie każdy jest profesjonalistą i nie każdy posiada urodę. No i przede wszystkim to było tyko uogólnienie bo oczywiście jest dużo osób które doceniają cosplay nie tylko w wykonaniu pięknolicych Azjatów za co dziękuję.^^    
 

Co sądzą o Visual Kei sami muzycy?

Inaczej mówiąc, przedstawiam Wam opinie ludzi którzy żyją tym stylem na co dzień : porównując kiedyś i dziś.


Mimo, że Visual Kei przez lata które istniał niezwykle się rozwinął i zmienił to wbrew pozorom nie wzbudza wśród „ojców” dumy. Dlaczego? I co o tym sądzą sami zainteresowani czyli młodzi artyści z tej sceny?  [przy każdym zespole/imieniu będę pisać rok wejścia na scenę muzyczną aby się zorientować którą stronę barykady miej więcej będą prezentować jednak trzeba wziąć jesz pod uwagę to, że nie raz Ci muzycy grali kilka lat wcześniej w malutkich kapelach które nie osiągnęły sukcesu i się rozpadły]. W kilku komentarzach można szybko zrozumieć co nie podoba się starym muzykom w nowych bandach, np. Kirito [1994] , wokalista Pierrot i Angelo kiedyś powiedział: "Teraz to jest bardziej jak ludzie ubierający się w określony sposób, ponieważ chcą być Visual Kei lub chcą szukać Visual Kei. Robią to, aby wyglądać jak inni zamiast robić to aby wyglądać inaczej. To jest oczywiście bardzo różne od tego co było dziesięć lat temu." Zdanie to podziela także choćby Kyo z Dir en greya [1997] mówiąc wprost  „[…] Każdy zespół Visualowy wygląda niemal tak samo. [...] „ Sugizo [1986] członek legendarnego Luna Sea i X-Japan także negatywnie wypowiada się o Visual Kei choć na koniec odrobinę osładza swoją wypowiedź :  „Przykro mi, ale nie zwracam uwagi na większość działających obecnie zespołów czy grup Visual Kei.[…] Nie czuję żadnej presji *aby poznawać jakieś zespoły*. Na japońskiej scenie muzycznej znajduje się wiele formacji Visual Kei, ale ich muzyka nie wydaje mi się interesująca. Nie potrafią osiągnąć dobrego brzmienia i muzyka stanowi dla nich bardziej hobby. Nie potrafię wyczuć ich dusz w ich muzyce, ale kilku artystów jest świetnych! Chciałbym się z nimi zaprzyjaźnić jako z muzykami.” Lecz takie komentarze to nie jest tylko i wyłącznie domena starych wyjadaczy bowiem podobnie do nich myśli np. gitarzysta BLOOD i GPKISM Kiwamu [2002]: „Cztery lata temu byłem rozczarowany sceną Visual Kei i podczas wywiadów odpowiedziałem na wiele pytań z tym nastawieniem. Było dużo stereotypowych grup. Ciężko było mieć pasję, działając na tej scenie, toteż opuściłem ją i zająłem się sceną industrialną.” Także Miyavi[1999] mimo, że nie raz z chęcią i ciepłem wspomina VK a także zawsze marzył o stworzeniu odrębnej gałęzi tego stylu mówi z niezadowoleniem o tym co się dzieje : „[…]zespoły Visual Kei zaczynają wyglądać tak samo. Nie podoba mi się to.[…]”. Ale co by tu nie mówić ilu jest ludzi tyle zdań i z pewnością znajdzie się ktoś znajdujący się już na tej scenie długi czas i będący całkiem usatysfakcjonowany jej stanem. Jednak chyba takich osób jest bardzo mało ponieważ mimo długich poszukiwań nie znalazłam nic poza kilkoma wymijającymi komentarzami typu „to bardzo miłe uczucie gdy możemy być przykładem dla młodych zespołów”. Muszę przyznać, że to dosyć przykre lecz w tych słowach jest wiele prawdy. Ostatecznie wszystko można podsumować prostym cytatem wypowiedzi  Dynamite Tommy [1985] „Nie sądzę aby nasze Visual Kei ciągle istniało”. Jak się nad tym zastanowić to nie tylko wizualnie lecz także muzycznie a być może tak jak zasugerował to Sugizo zmieniło się coś głęboko w środku tego stylu więc łatwo zgodzić się z Tommym, że styl który stworzyli nie tyle ewoluował co dał początek czemuś zupełnie nowemu o tej samej nazwie. Natomiast młodzi muzycy wypowiadając się o Visual Kei wydają się być bardzo zadowoleni w przeciwieństwie do swoich seniorów. Bardzo prawdopodobne, że nie chcą przyznać, że VK którego są częścią ma wady możliwe także, że po prostu przymykają na nie oko lub faktycznie nie widzą problemu, ostatecznie coś ich urzekło w tej scenie skoro zdecydowali się na właśnie ten styl. Jednak jak wybrnąć od niewygodnych pytań o powtarzalność? Najczęściej jest to pójście w zaparte o swojej inwencji twórczej np. na pytanie o porównywanie stylistycznie do Hizakiego z Versailles i Takeru, Yohio [2012] odpowiada: „To bardzo zabawne być porównywanym ze swoimi znajomymi, rzeczywiście. Czerpię inspirację dla mojego stylu zewsząd i znikąd. Moja sukienka ma „dotrzeć do nieba”. Mini album został zaprojektowany przeze mnie i sewstress. Nie jestem pewien skąd moja inspiracja pochodzi ale wszystko co chcę nosić pochodzi z mojej głowy.” Oczywiście możliwe, że Yohio jak i wielu innych naprawdę starają się tworzyć coś wyjątkowego ale powiedzmy sobie szczerze, w rozbudowanym Visual Kei trudno o brak powtórzeń a już na pewno nie można wmówić nikomu, że żaden muzyk nie zainspirował się nigdy jakimkolwiek drugim. Gorzej gdy dane zespoły faktycznie nie mają pomysłu na siebie i chcą ślepo podążać danym nurtem. Niestety trudno jednych od drugich odróżnić ponieważ co mieliby powiedzieć muzycy pytani o indywidualność? „Tak, faktycznie wyglądamy jak 100 innych zespołów i nie mamy do zaoferowania nic nowego”? Chyba naprawdę bym polubiła zespół który nie bał by się powiedzieć tak szczerze na swój temat. xD Istnieją także przypadki zespołów już dobrze znanych na scenie a mimo to dalej mało twórczych. Wtedy na wszelkie zarzuty o podobieństwo można odpowiedzieć dosyć lekceważąco, w stylu „nie obchodzą nas inne zespoły” itd. A dodatkową linią obrony jest forma pytania ponieważ, nawet jeżeli zespół nie jest wcale lepszy od masy innych a mimo to udało mu się wybić np. dzięki wytwórni to pytanie brzmi „wiele innych zespołów ma styl podobny do was” a nie „macie podobny styl do wielu innych zespołów” tak jak to by brzmiało przy wywiadzie z nie tak popularnym bandem. Na szczęście można się pocieszyć, że całkiem spora liczba zespołów po jakimś czasie odnajduje swoje indywidualne miejsce na rynku i faktycznie tworzy (wizualnie i/lub muzycznie) coś wyróżniającego ich od innych. Lecz czasem można zauważyć wtedy ciekawą zależność. Gdy ponownie ich się spyta co sądzą o Visual Kei nie trudno o nieprzychylne komentarze.      

A co Wy sądzicie o obecnej scenie Visual Kei? Wolicie tę starą czy nową? 
______________________________________________________
źródła:

Lolita Fashion

Czyli co nieco o "laleczkach" z Japonii.



 Jest to moda uliczna i subkultura japońska zapoczątkowana w latach 80, w której podstawą są stroje inspirowane epoką wiktoriańską i rokoko co w praktyce [przynajmniej w większej części przypadków] oznacza dziewczęta przypominające porcelanowe lalki obleczone w koronki, bufki, podkolanówki, kapelusiki i kokardki prezentujące niewinność i dziewczęcość. Styl ten jednak posiada wiele odłamów i nierzadko ulega wpływom obecnej kultury oraz trendom aktualnej mody. Teoretycznie Lolita Fashion jest prezentowany przez kobiety jednak równie dobrze mogą go wykonywać crosdresserzy (np. Mana) lub chłopcy odwołujący się do stylu Ouji, Dandys lub po prostu gotyku. Do roku 2000 styl ten ograniczał się do najprostszych, podstawowych styli jak Gothic, Kuro czy Shiro Lolita a także nie był znany szerszemu gronu jednak za sprawą mody na Visual Kei i takich zespołów jak Malice Mizer uzyskał rozgłos. Szczególny wkład miał tu Mana, gitarzysta Malice Mizer, reprezentant Elegant Gothic Lolita który nie tylko sam nosił się jako Lolita ale także założył własną markę która niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju tego stylu. Od roku 2000 Lolita Fashion zaczęło się rozrastać i zmieniać osiągając efekt który możemy podziwiać dzisiaj nie tylko w Japonii lecz także już na całym świecie. W większości przypadków bycie Lolitą oznacza ubieranie się w odpowiednie stroje w wolnych chwilach jako hobby jednak istnieje grupa osób które praktykują bycie Lolitą na co dzień i nie ograniczają się do samych stroi. W takich wypadkach styl ten przemienia się w sposób życia. Dziewczęta/kobiety otaczają się pięknymi rzeczami w odpowiednim stylu a także interesują się typowo kobiecymi zajęciami typu haftowanie czy pieczenie a popołudniowa herbatka z przyjaciółkami w ogródku to zapewne konieczność i tradycja.
Podkategorie: Gothic Lolita, Sweet Lolita, Country Lolita, Classic Lolita, Shiro Lolita, Kuro Lolita, Ero Lolita, Guro Lolita, Punk Lolita, Hime Lolita, Sailor Lolita, Qi Lolita itd.
Tych podgrup jest naprawdę dużo więc można by wymieniać w nieskończoność a w dodatku niektóre ze styli dzielą się na jeszcze różne rodzaje więc nie trudno się pogubić jednak obiecuję co jakiś czas opisywać podgrupy Lolita Fashion.  
 Podoba wam się taka moda? ^^

O nierównym traktowaniu CN Blue i FT Island


A także po prostu o złym podejściu wytwórni do zespołu.


Ostatnimi czasy natknęłam się na przetłumaczony list pewnej fanki FT Island [ niestety ale żeby dobrze zrozumieć ten post trzeba przeczytać artykuł  na którym będzie się opierać lub chociaż dla ogólnego zarysu sprawy punkty 5, 9, 11, 13, 18, 22, 23, 28 : http://sobiepop.blogspot.com/2013/04/nierowne-traktowanie-ft-island-i-cn_28.html ] o którym chciałam choć odrobinę wspomnieć. Czemu? Ponieważ zszokował mnie i jak sądzę zadziwi jeszcze nie jedną fankę/fana k-popu bowiem do tej pory większość jest przekonana, że to FT Island jest wiodącym prym zespołem a CN Blue stoi w ich cieniu. Natomiast prawda wydaje się być zupełnie odwrotna, którą potwierdził nawet sam Hongki, mówiąc, że FT Island jest szczurem laboratoryjnym dla CN Blue. Może to nie byłoby szczególnie dziwne zakładając, że ich wytwórnia zaryzykowała stworzeniem zespołów z żywymi instrumentami i po prostu muszą „wybadać teren” ale traktowanie ich jak jest to opisane w liście jest nie dość że oburzające to jeszcze wręcz… nielogiczne. Bo czy wytwórnia nie powinna dbać o rozgłos dla zespołu, jego dobry wizerunek itd. aby zarobić więcej dla siebie? Kolejną rzeczą jest traktowanie chłopaków jak przedmioty ale to już chyba chleb powszedni w świecie k-popu, że młodzi ludzie są wykorzystywani do granic możliwości i tego się nie uniknie w żadnym zespole, więc nie będę się nad tym rozwodzić, po prostu to naprawdę przykra sprawa. W liście zawarte były także podpunkty które miały za złe wytwórni, że to co zarobiło FT Island zostało wydane na promocję dla CN Blue jednak osobiście jestem zdania, że to dosyć… oczywiste i naturalne. Większość zysków z zespołów trafia właśnie do wytwórni która przecież za te pieniądze [ między innymi] musi promować owe bandy. To koło zamknięte istniejące w każdej agencji np. za czyje pieniądze EXO miało tak niesamowity debiut? Za te zarobione poprzez starsze zespoły a gdy i oni zarobią znów gotówka przepłynie to samo koło i choć w jakiejś części zwróci się w ponownym combacku, jakiejś promocji, itd., ich, czy też innego zespołu. Ostatecznie jednak mimo wszystko na listach daum cafe to ciągle i zdecydowanie FT Island prowadzi i w odczuciu wielu ludzi to właśnie oni są tymi „lepszymi”. Co powoduje właśnie taki stan rzeczy a nie inny? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam każdemu z osobna ponieważ można mieć inne spojrzenie na sprawę jak i same zespoły. A co sądzicie o samym liście i nowinach jakie w sobie przekazuje?   

____________________________________________________________
Na koniec chciałabym przeprosić za brak wpisu w poprzednim tygodniu ale byłam na dłuższym wyjeździe bez dostępu do komputera i internetu.