Gdy k-pop schodzi na teatralne deski

Czyli o dwóch musicalach i czterech (a właściwie pięciu) Draculach

Na początku maja wyszła wiadomość od JYJ Official facebook, że XIA Junsu weźmie udział w kolejnym musicalu. Chodzi tu o główną rolę, czyli tytułowego Draculę granego na zmianę z Ryu Jung Hanem (owy piąty Dracula który jest jako „dodatkowy” ponieważ nie jest powiązany z k-popem). Oczywiście musical grany będzie tylko w Korei od 15 lipca do 5 września. 
Po lewej w roli Draculi Ryu Jung Han, po prawej XIA Junsu
Następnie pod koniec czerwca został ogłoszony drugi musical „Dracula” chodź pod tytułem „Vampire”. Tytułowego bohatera zagra Sungmin z Super Junior na zmianę z Hongki’m z F.T. Island oraz Sunggyu z Infinite. Musicale będą grane tylko w Japonii od 10 do 27 sierpnia. 
Od lewej: Sungmin, Sunggyu, Hongki
Przedsięwzięcia samoistnie nie są powiązane ze sobą (no chyba, że ktoś lubi się doszukiwać teorii spiskowych) jednak fakt, że w bardzo podobnym czasie będą wystawianie dwie takie same tudzież podobne sztuki z gwiazdami k-popu w rolach głównych zainteresował mnie na tyle abym co nieco napisała o tym na blogu. W dużej mierze może to być fakt iż biasuję Junsu a moim ulubionym zespołem k-popowym jest Super Junior do którego to należy Sungmin. No i jakże miałabym się nie zainteresować taką ciekawą zbieżnością? xD
Muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej oczekuję koreańskiej wersji spektaklu. Już nawet nie chodzi o to, że Junsu to mój bias ale zwyczajnie sądzę, że ten musical będzie z najwyższej półki (za produkcją stoi jeden z najlepszych producentów musicali w Korei, Shin Chun Soo i jednocześnie szef jednej z największych firm teatralnych –oczywiście koreańskich-) i zrobioną go z większym rozmachem i pieczołowitością. Może mam też trochę takie przeświadczenie dlatego, że Junsu zajmuje się profesjonalnie musicalami. W dużej mierze odniosłam także takie wrażenie po obejrzeniu obu zwiastunów. 
Koreańska zapowiedź
Koreańska wersja dostarcza tego „dreszczyku”, jest interesująca i tajemnicza a przy tym ładnie graficznie zrobiona. Niestety wersja japońska choć ogólnie nie jest zła, wygląda odrobinę...kiczowato. Oczywiście jak na mój gust i co jak dla mnie jest przeszkodą, panowie nie wyglądają zbyt przekonywująco w roli krwiożerczej istoty z tymi słodkimi buźkami (choć z drugiej Junsu będzie biegał w różowych włosach co też nie jest zbyt...choćby męskie xD – cóż, mnie się oczywiście podoba *_*). 

Japońska zapowiedź
No ale cóż, najważniejsza jest gra aktorska a jak fani Sungmina wiedzą stoi za nim naprawdę spore doświadczenie. „Vampire” jest bowiem już jego szóstym musicalem (tak samo jest w przypadku Junsu) i osobiście uważam, że jeżeli tylko włoży w ten musiacal trochę serca to spełni się w roli Draculi i z całą pewnością przekona widzów do siebie. Problemem może być tu jego wokal który brzydki nie jest ale raczej mocno przeciętny technicznie. Dramatyczne góry które według mnie Dracula nie raz będzie miał potrzebę wykorzystać mogą być naprawdę sporym problemem. Ich osiągnięcie nie jest dla Sungmina niemożliwe co już udowodnił w poprzednich produkcjach ale myślę, że mogą być bardzo dużym wyzwaniem dla niego. Trochę gorzej z Hongkim i Sunggyu, którzy z tego co wiem mają za sobą tylko po jednym musicalu. No ale zieloni nie są i można się spodziewać po nich czegoś dobrego szczególnie po Hongkim który grał w naprawdę wielu dramach dlatego w roli aktora powinien się sprawdzić. Choć prawdę mówiąc patrząc po nagraniach z ich musicali (których niestety jest tragicznie mało i nie dają pola do wystawienia pełnej opinii na temat ich talentów) trochę się wystraszyłam bo nie zachwyciło mnie to co zobaczyłam.
Inną ważną kwestią jest to czy aby miusicale będą opowiadały podobną historię czy w rzeczywistości jedyne co je będzie łączyć to postać Draculi która w każdym przypadku może być zupełnie inaczej odegrana. Jestem bardzo ciekawa efektów końcowych w obu przypadkach. Cóż, obu musicalom życzę sukcesów (koreański Dracula jest już wykupiony a jak tylko ruszy sprzedaż japońskiego też z pewnością padną serwery z przeciążenia więc chyba ciężko tu mówić o jakimkolwiek niepowodzeniu) i zapraszam do obejrzenia po dwa (w wypadku Hongkiego jeden - zbiór kilku scen) występy naszych aktorów, tak dla zapoznania się z ich umiejętnościami. :3
XIA Junsu:
II Mozart
Sungmin
II Trzej Muszkieterowie (mnie chodzi o moment od 04:30 do 05:30 ale reszta także jest ciekawa)
Sunggyu:
Hongki:

A tu dla zainteresowanych inne wersje zapowiedzi musicali. Jest w nich przedstawione kto będzie grał główne role: 

A Wy na który musical bardziej oczekujecie? I jak sądzicie, który Dracula będzie najlepszy? ^^





Popularność-niepopularność starych zespołów VK

Czyli o pewnym zjawisku wśród legend japońskiego rocka

Pewnie po samym tytule nie wiele da się wywnioskować jaki tak naprawdę temat obieram. Więc pędzę z wyjaśnieniami. Otóż, wydaje mi się, że w świecie j-rocka, Visual Kei i fanów owych scen nie ma już miejsca na stare zespoły (tak powiedzmy poniżej roku 1990) ale jednocześnie ilość odtworzeń utworów dawnych, teraz już właściwie legendarnych zespołów często osiąga liczby o jakich nie raz obecne bandy mogą tylko marzyć. I to jest właśnie ta „popularność-niepopularność”. Wydaje mi się, że to dziwna ale i ciekawa sprawa którą wiadomo, spostrzegam całkiem subiektywnie i ktoś może się ze mną nie zgadzać.

„X Japan, DEAD END…nie, nie słucham ich a o tym drugim to w ogóle nie słyszałam.”
Właśnie z takimi odpowiedziami często spotykałam się rozmawiając z ludźmi na koncertach różnych japońskich zespołów. O X Japan każdy słyszał bo jak tu nie słyszeć o pionierach ale ciężko, wyciągnąć od ludzi coś więcej poza nazwą (cóż, może po prostu spotykałam akurat nie tych ludzi co trzeba xD). Trochę osób też kojarzy te najpopularniejsze piosenki ale raczej nic poza tym. Luna Sea też na ogół jest w miarę znane ale już nie zawsze ale jak tylko wspomnieć jakiś inny band z dawniejszych czasów to okazuje się, że temat w ogóle jest nie znany. To nie tak, że to coś złego bo wiadomo, że jak kogoś nie interesuje dawna muzyka to nie ma sensu aby ją poznawał. Mówię, tylko jak to po prostu jest.
„Ponad 1 000 000”
A jednak mimo wszystko te legendy jak X Japan, Luna Sea czy Buck- Tick osiągają naprawdę niezłe wyniki oglądalności na youtube. Dla przykładu „Winter, again” GLAY ma w obecnej chwili 6 830 125 odtworzeń a w przypadku X Japan - Tears, Kurenai czy wiele innych piosenek dawno przekroczyło milion i bliżej im już dwóch. Więc jednak ktoś musi ich słuchać.
Po kliknięciu zdjęcie się powiększy

„A reszta…?”
No właśnie, gorzej z innymi zespołami z dawnych lat. Takie perełki jak np. Der Zibet czy DEAD END (ah, jestem wielką fanką zespołu, a szczególnie wokalisty :D) odeszły zdecydowanie w zapomnienie. Niewiele osób zna, odtworzeń na yt też malutko.
„Wnioski”
Gdybym miała podsumować obserwacje i dojść do jakiegoś wniosku powiedziałabym, że tytuł legendy sceny VK ciekawi. I zainteresowani ludzie są skłonni wpisać zasłyszaną nazwę ikony i posłuchać jednej z flagowych piosenek. I ku ich zdziwieniu/zadowoleniu etc. często te piosenki mają w sobie naprawdę dużo uroku. Stąd tak dużo wyświetleń. Jednak zespoły które legendami nie są mają marne szanse na odkrycie przez współczesnych fanów gatunku.
„1991-1993”
Nie mogłam się oprzeć pokusie wspomnienia tu o tym trzyletnim okresie w czasie którego nie wiedzieć czemu natężenie świetnych zespołów sięgnęło zenitu. W tych latach powstały bowiem takie zespoły jak np. Plastik Tree, Malice Mizer, cali≠gari, L'Arc~en~Ciel, PENICILLIN, Kuroyume czy SHAZNA. Powinnam tu wpisać jeszcze kilka zespołów ale nie będę już nikogo zamęczać. xP Oczywiście nie wszystkie darzę sympatią, ale z pewnością doceniam fakt, że każdy band tu wymieniony (i trochę tych nie wymienionych a dobrych) wniósł coś nowego i świeżego na scenę. Taka ciekawostka odnośnie tych trzech lat nijak by się miała do tematu gdyby nie fakt, że te zespoły też już są nazywane starymi i zdecydowanie odchodzą w zapomnienie. Znów nie licząc tych najbardziej znanych którzy ze swojej nazwy zrobili już niemal markę. A szkoda bo te roczniki były i są genialne.  

Sprawa omówiona ale myślę, że ostatecznie można powiedzieć tylko „naturalna kolej rzeczy”. Bo czy tak właśnie nie jest? Mimo, że Elvis Presley lub The Beatles nie są z naszych czasów kto ich nie zna? Kto choć raz nie słyszał ani jednej piosenki w ich wykonaniu? Ale kto zna jakieś inne zespoły z czasów których nie pamięta i nie zna? No właśnie, niewielu z nas.  

Odrobina śmiechu z k-popu

Czyli jak z humorem podejść do tematu koreańskiej popkultury w stylu Golden Bomber.
Fani Visual Kei bądź ogólnie japońskiej muzyki zapewne słyszeli przynajmniej z nazwy o Golden Bomber. Temat ten choć nie dotyczy zespołu a tylko ich jednego teledysku oczywiste jest, że trochę zahaczymy o charakterystykę tego bandu. Co warto wyjaśnić przed sięgnięciem po teledysk to fakt, że ci czterej panowie obierają różne tematy które potem z lekka prześmiewczo traktują tworząc po prostu dobrą komedię czy też parodię. Tak więc zagorzali fani k-popu nie muszą podejrzewać Golden Bomber o jakieś szczególne uprzedzenia. xP
Osobiście jak zobaczyłam ten teledysk to padłam! Po prostu nie wiem jak wiele razy odtwarzałam na nowo filmik nie mogąc się nie śmiać albo przynajmniej pozbyć banana z twarzy. Moim zdaniem idealnie sparodiowali „seksowne jedzenie” które tak często się pojawia w teledyskach k-popowych jak i taniec (choć trochę zabrakło im we wszystkim synchronizacji XD). A na koniec dodam, że mają niczego sobie nogi które są ładnie wyeksponowane prze króciutkie spodenki. xD Z tego co wiem inspiracją do owych stroi był nie kto inny jak SNSD i ich stylizacje do „Genie” i „Gee”. Ah, i ciekawostka, słówko „Memeshikute” występujące w refrenie oznacza ni mniej ni więcej jak „niemęski”.
No dobrze, koniec reklamy, zapraszam do obejrzenia i poprawienia sobie humoru. :D

I jak wrażenia?^^
Coś czuję, że ten zespół jeszcze nie raz zagości na tym blogu razem ze swoimi zabawnymi teledyskami. :D

Rocznica + kilka zmian

Witam wszystkim po trochę zbyt długiej przerwie. ^^
Jak tytuł mówi, blog obchodzi dzisiaj swoją pierwszą rocznicę. Rok temu (i dwa dni) czyli 4 czerwca 2013 roku założyłam go i ku mojemu zdziwieniu trwa do dzisiaj. :D
Może prowadzę go w trochę bardziej niechlujnym stylu niż zamierzałam ale grunt, że prowadzę keke. Oczywiście z tej okazji znalazłam trochę czasu aby przygotować małe zmiany i tak oto możecie drodzy czytelnicy podziwiać nowy nagłówek i tło (obramowanie) WTTAJ.  Mogą się jeszcze pojawić jakieś drobne zmiany ale ogólnie blog pozostanie na dłuższy czas takim jak go teraz widzicie.
Mam nadzieję, że się podoba. :3
A teraz czas na malutkie podsumowanie! =^.^=
W owym roku blog zdobył 8 obserwatorów, około 2000 odsłon i 3 komentarze. (To wszystko to mój malutki, osobisty sukces. :D).  I najciekawsza część, trzy najczęściej czytane tematy to:
1.Crossdressing w Japonii
2.Visual Kei
3.W ciemnym zaułku k-popowego fandomu
Osobiście byłam nieźle zdziwiona, że to akurat o crossdressingu ludzie najchętniej czytają. xD
Cóż, tak więc mam nadzieję, że za rok te wszystkie malutkie wyniki się podwoją i do zobaczenia w kolejnym poście. ^^


Guro Lolita

Czyli laleczki wprost z najgorszych horrorów.

Guro Lolita to pewien rodzaj lolit skupiający się na obrazie groteski. Wyrażają ją za pomocą wielu elementów, głównie krwi i bandaży na tle białych (właściwie zawsze są to białe ubrania choć styl Guro pozwala na używanie wszystkich barw), niewinnych ubrań, charakterystycznych dla lolit. Zdarza się, że Guro nawiązują do tematyki szpitalnej, czyli pielęgniarek bądź odwrotnie robią z siebie ofiarę, malując na ciele rany bądź zaklejając sobie oko. Często podkreślana jest ta dziwna mieszanka między groteskowością a słodyczą lolity poprzez akcesoria typu: pluszowy miś bądź połamane lalki. Natomiast z drugiej strony sporym odstępem od typowych lolit jest częsta aranżacja mocnego makijażu bądź zakładanie soczewek mających stworzyć nierealne oko (np. czarne bądź czerwone). Tak właśnie najkrócej można scharakteryzować Guro Lolity i po wpisaniu tych dwóch słów w wyszukiwarce wyskoczy wiele zdjęć gdzie pojawi się dużo przykładów tego stylu jednak Guro właściwie dzieli się na dwa typy. Chodzi tu o Blood Splattered Lolita (gdzie wszystko skupia się na krwi, jeżeli występuje motyw pielęgniarki to jest to właśnie ten podtyp) oraz Bandaged Lolita (głównym motywem są bandaże). Podział ten jednak podaję bardziej jako ciekawostkę ponieważ nie jest zbyt używany na co dzień (po prostu mówi się „Guro Lolita” i nikt bardziej tego nie rozkłada na czynniki) i rzadko kiedy są one brane pod uwagę, szczególnie, że często owy podział sprowadza się tylko do teorii bo nie jedna Guro Lolita wykorzystuje na raz zarówno bandaże jak i krew. Styl o ile mnie się bardzo podoba bo jest połączeniem dwóch przeciwieństw nie jest jednym z nurtów Lolita praktykowanych co dzień jak jest to w przypadku np. Sweet Lolit. Dziewczyny sięgają do stylu Guro Lolita z reguły okazjonalnie, na różnego rodzaju eventy, sesje zdjęciowe itd. ponieważ jest to styl mocno teatralny.