Gdy k-pop schodzi na teatralne deski II

Czyli kropka nad i w odniesieniu do musicali


Tak, dadadadum, w końcu znalazłam czas i chęci aby napisać coś na blogu. :D Czy od teraz będę pisać w miarę regularne posty? Nie mam pojęcia, choć byłoby fajnie, ale o samym blogu nie zapomniałam tak więc nawet jeżeli z długimi przerwami to będę go ciągle prowadzić. A teraz zapraszam do zapoznania się z nową notką.
________________________________________________________________________________

 Moje dzisiejsze wywody oczywiście będą dotyczyć musicali w których czterech k-popowych artystów zagrało główną rolę Draculi (pisałam o tym w tym poście: klik). Nie będzie to właściwie podsumowanie ani pełnoprawna opinia ponieważ ciężko coś ocenić bez uprzedniego obejrzenia materiału w całości. Nie będzie to również zbyt szczegółowa ocena samych artystów. Dlaczego? Z tych samych powodów, materiały są ograniczone. Jednak wystarczają aby można było napisać kilka spostrzeżeń, odczuć itd. co oczywiście zrobię. Wszystkie będą się odnosić jedynie do fragmentów które mogłam obejrzeć a nie do całych musicali czy ogólnej gry i śpiewu idoli (choć oczywiście wszystkich materiałów z którymi miałam styczność tu nie zamieszczę).

Musical "Vampire"

W tej wersji mamy do czynienia z Draculą granym przez: Sungmina (Super Junior), Hongkiego (F.T. Island) i Sunggyu (Infinite). Udało mi się znaleźć coś w rodzaju niewielkiego przeglądu wszystkich trzech musicali. Muszę przyznać, że wszystkie sceny które uchwycono z inscenizacji bardzo zachęcają do obejrzenia całości (albo raczej wzbudzają smutek, że nie dana jest nam taka możliwość).

Nazwa odrobinę myląca

Na podstawie takiej prezentacji nie trudno zauważyć, że musical zrobiono raczej z pompą, dokładnością, barwnie i jak sądzę, wywarł spore wrażenie na widzach, tak samo z resztą, podejrzewam, że owi widzowie, jeżeli tylko byli na wersji z Sungminem w roli głównej byli niezwykle zadowoleni z możliwości posłuchania go. Moje wcześniejsze obawy które wyraziłam w poprzednim poście, zdaje się były całkiem nieuzasadnione bo Sungmin staje na wysokości zadania i prezentuje się wyśmienicie. Przynajmniej wokalnie. To słychać. Czy aktorsko? Raczej tak, choć na to mam mniej dowodów. :D

 

Jeżeli chodzi o Sunggyu to muszę przyznać, że nie wywarł na mnie najlepszego wrażenia. Im dłużej oglądałam z nim filmiki tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że jego wokal brzmi dosyć słabo, bezbarwnie i "płasko". Muzyka przytłaczała go. Oczywiście to nie tak, że w odpowiednich momentach nie pogłębiał wokalu itd. bo takie zabiegi i owszem występowały ale wypadały bardzo blado. Dodatkowo również, nie wydaje mi się aby posiadał nadmierny talent aktorski. Być może, chłopak miał pecha, że nagrano go w nieodpowiednich scenach bo być może w innych ujawnia się na jego twarzy jakaś ekspresja, albo przynajmniej taka która wygląda wiarygodnie.

                                         

No i Hongki. Mogę powiedzieć tylko tyle, że z oglądanych przeze mnie filmików wywnioskowałam iż wokalista F.T. Island grał ekstrawagancką wersję Draculi. Różowe włosy, duże kolczyki, czerwony płaszczyk. Nie widziałam takich atrybutów u dwóch pozostałych panów. A poza tym... z Hongkim jest taki problem, że jakoś nikt nie chciał go kamerować tak więc jakakolwiek, nawet najdrobniejsza opinia poza  tą, że wyglądał dosyć zabawnie nie może wyjść z moich ust. Ale za to mam nagranie, przy którym jego fanki muszą rwać sobie włosy. :D

     


Musical "Dracula"

Bardzo przyjemną rzeczą w tym musicalu jest fakt, że ma sporo ładnych nagrań. Drugą, równie przyjemną rzeczą, jest to, że mamy dostęp do piosenek z musicalu. Niekoniecznie wszystkich, ale za to w dobrej jakości. Minusem jest za to fakt, że nie udało mi się znaleźć żadnej pokazówki jak w wypadku "Vampire". Ale do rzeczy. 
Widać, że musical dopracowano w najdrobniejszych szczegółach. Od dekoracji (naprawdę przepiękne) do efektów specjalnych takich jak np. zapalenie się krzyża od gestu ręki Junsu. Jestem pewna, że obejrzałabym ten musical z wielką przyjemnością nawet gdyby nie grał w nim Junsu, choćby dla samej przyjemności podziwiania właśnie tych detali. Ale gra. Dlatego muszę powiedzieć, że po raz kolejny udowodnił, że jest zarówno niesamowicie uzdolnionym wokalistą jak i aktorem. Gdy oglądam nagrania, to nie mogę oderwać wzroku od jego twarzy, ale nie dlatego, że jest moim biasem, lecz dlatego, że cały czas zachodzą na niej zmiany. Emocje, nawet te najdrobniejsze są doskonale widoczne i w razie potrzeby przechodzą gładko jedna w drugą. Dlatego właśnie polecam, skupić uwagę na jego twarzy przy oglądaniu. A wokal... ten również, jest bardzo emocjonalny. Od szeptu, przez cichy śpiew do krzyku czy bardzo wysokich dźwięków. Choć wydaje mi się, że akurat wokal Junsu choć, technicznie zdecydowanie jest dobry tak nie każdemu może się podobać, jak go prezentuje, bo nie zawsze ludziom odpowiada gdy wokalista, że tak to ujmę "nadwyręża" głos. Ale dla mnie - cudo. Gorąco polecam przesłuchanie piosenki "She" z właśnie tego musicalu a teraz czas na filmik:


  

                                        


    

Od X-Japan do dziś

Czyli o tym od jakiego momentu glam rockowe japońskie zespoły nazywam VK, kiedy trwał złoty okres w tym nurcie i odkąd rozpoczęła się era nowego/dzisiejszego Visual Kei.

David Bowie
Jak wiadomo w latach 80-tych bardzo popularny był glam rock. To właśnie w tym okresie a nawet kilka lat wstecz można dopatrywać się narodzin Visual Kei albo raczej tworzenia się gruntu na którym miał wyrosnąć obecny nurt. Teoretycznie i najprościej można by powiedzieć, że Visual Kei rozpoczyna się wraz z założeniem X-Japan w 1982 roku. I prawdę mówiąc na ogół od tego momentu japońskie zespoły które czerpały garściami z glam rocka nazywam Visual Kei. Ale jest to uproszczenie sprawy dla zwykłej wygody. Nie widzę w tym nic złego jednak taki podział poniekąd mija się z prawdą z kilku przyczyn. Po pierwsze X Japan wcale nie było pierwszym zespołem który chciał zwrócić na siebie uwagę poprzez wizualność. Jedyna różnica polegała na tym, że X-Japan faktycznie udało się wybić a innym "Psychodeliczna Przemoc - Zbrodnia Wizualnego Szoku" (motto X-Japan) nie pomogła (cóż, wygląd to nie wszystko). Zatem sam zalążek, idea powstała jeszcze przed rokiem 82. A kto wie, może należało by szukać źródła VK w latach 70 w Wielkiej Brytani czy USA kiedy to powstawał glam rock którego ideą był przepych i blask. Tak, myślę, że to takich artystów jak Kiss, David Bowie, Gary Glitter, Twisted Sister i wielu innych należałoby nazwać "dziadkami" Visual Kei - X-Japan na dobrą sprawę byli jednymi z wielu którzy także do tego nurtu należeli. Osobiście uważam, że Visual Kei powstał nie tyle z zamysłu X-Japan aby szokować swoją wizualnością bo to było tylko powielenie znanego już wcześniej założenia - w końcu każdy glam rockowy zespół chciał zwracać uwagę poprzez swój niezwykły wygląd - lecz z faktu, że zdobyli niesamowitą popularność a tym samym rozpowszechnili w Japonii modę na glam rock. Oczywiście po tym wiele zespołów również pragnęło być jak X-Japan a więc przebierali się w dziwne ciuszki i grali. Faktycznie Visual Kei powstało później gdy niektóre bandy zaczęły odchodzić od stricto stylu amerykańskiego czy brytyjskiego.Tak więc oddając wszystkie honory X-Japan jako jednemu z najgenialniejszych zespołów jakie miała okazję wydać na świat Japonia sądzę, że zespół ten nie tyle stworzył Visual Kei co dał możliwości dla stworzenia go. Visual Kei który obecnie możemy oglądać raczej powołały do życia późniejsze bandy, pozbawione w mniejszym czy większym stopniu tak dużego wpływu glam rocka. Do tych zespołów zdecydowanie zaliczyłabym Glay (rok powstania:1988), Luna Sea (rok powstania:1989) itd. W końcówce lat 80-tych i początkach lat 90-tych widać już zmiany zarówno w prezentowanych strojach jak i muzyce. Oczywiście Luna Sea i Glay podaję jako te najbardziej reprezentatywne zespoły tamtych lat - wiadomo, że zmiany zachodziły w całym nurcie.
Następny etap jaki bym wyróżniła, byłby to tak przeze mnie nazwany "złoty okres" o którym już wspominałam wcześniej w tym artykule: klik Okres ten zamknęłabym mniej więcej w latach 1991-1993/1994. Drugą datę zrobiłam łamaną ponieważ osobiście myślę, że najważniejsze i najbardziej znamienite lata to były 91-93 jednak w 94 dalej można by odnaleźć trochę perełek np. takie PIERROT. Niemniej jednak 94 rok w moim odczuciu ma dużo mniej do zaoferowania niż trzy wcześniejsze lata stąd nie do końca zaliczam go do złotego okresu. Między 91 a 93 powstały takie zespoły jak: Janne Da Arc, Plastik Tree, Malice Mizer, cali≠gari, L'Arc~en~Ciel, PENICILLIN, Kuroyume, SHAZNA i wielu innych. Byli to artyści którzy wnieśli bardzo wiele świeżości w Visual Kei. Nadali nowy tor temu gatunkowi i pozwolili mu się niezwykle rozwinąć. Choć wiadomo, że to był dłuższy proces, dłuższy czas działalności tych zespołów a nie tylko "bang!" i w jednym momencie wszystko się zmieniło. Lata 91-93 to tylko okres narodzin znamienitych zespołów i dopiero początek (choć uważam, że z wielkim impetem) zmian. Wielu z nich mieli sporo wspólnego z utworzeniem się poszczególnych podgatunków Visual Kei. Choćby "Ouji Kei" bądź inaczej "Kodona Kei" powstał za sprawką Ryutaro, wokalisty Plastic Tree - i obecnie jest także jednym z gatunków Lolit. Choć trzeba tu zwrócić uwagę, że dopiero kilka lat po założeniu zespołu ukształtował się ten styl. Wydaje mi się także, że to w tamtych latach zwiększył się nacisk na androgeniczność, choćby za sprawką między innymi, IZAM, wokalisty SHAZNA który był wyjątkowo kobiecy nawet jak na Visual Kei.Nie to, że wcześniej androgeniczność nie była obecna, bo jak najbardziej była ale wydaje mi się, że wcześniej istniała bardziej na zasadzie, że "mężczyźni byli mężczyznami w makijażu i lśniących ciuszkach" a później obierała coraz częściej formę całkowitego zatarcia granic między tym co kobiece a męskie.
Po lewej IZAM po prawej Taiji i Toshi. Jak widać pan po lewej jest o wiele bardziej kobiecy mimo
że po prawo panowie mają na sobie naszyjniki i trzy razy więcej makijażu. 
Późniejsze lata są ciekawym i dobrym okresem tak do mniej więcej 2000-2001 roku. W tamtych latach ciągle i prężnie działały zespoły ze złotego okresu (część ciągle działa) jak i nie raz powstawały nowe ciekawe formacje, coraz to zmieniając scenę Visual Kei i już na dobre odchodząc od dawnego stylu.
W 2001 roku na horyzoncie pojawiło się Oshare Kei. Mówi się, że pierwszym zespołem tego nurtu jest (ponieważ ciągle działa) baroque. Ogólnie, jest to bardzo ważny moment dla Visual Kei ponieważ wcześniej ten nurt nie miał raczej nic wspólnego z melodyjnym pop-rockiem ani uroczymi strojami jaki prezentowali chłopcy, choćby z An Cafe od 2003 roku.
Mówi się, że od 2004 roku jest Neo Visual Kei i trwa do dziś. Wydaje mi się, że jest to dosyć odpowiednie określenie. Właśnie, mniej więcej od tego czasu zespoły są takie jakimi my ich znamy. To jest Visual Kei jaki najlepiej znamy.
Dla zobrazowania stworzyłam taką prostą strzałeczkę z oznaczonymi datami i ich znaczeniami. Hymm no i muszę podkreślić, że podział który przedstawiłam jest podziałem jakim ja się posługuję ponieważ sama tak mniej więcej spostrzegam rozwój Visual Kei. Bardzo możliwe, że wiele osób inaczej by podzieliło etapy VK - choć faktem pozostaje, że całkiem oficjalnie Neo VK datuje się na rok 2004 a Oshare Kei na 2001.

Gdy k-pop schodzi na teatralne deski

Czyli o dwóch musicalach i czterech (a właściwie pięciu) Draculach

Na początku maja wyszła wiadomość od JYJ Official facebook, że XIA Junsu weźmie udział w kolejnym musicalu. Chodzi tu o główną rolę, czyli tytułowego Draculę granego na zmianę z Ryu Jung Hanem (owy piąty Dracula który jest jako „dodatkowy” ponieważ nie jest powiązany z k-popem). Oczywiście musical grany będzie tylko w Korei od 15 lipca do 5 września. 
Po lewej w roli Draculi Ryu Jung Han, po prawej XIA Junsu
Następnie pod koniec czerwca został ogłoszony drugi musical „Dracula” chodź pod tytułem „Vampire”. Tytułowego bohatera zagra Sungmin z Super Junior na zmianę z Hongki’m z F.T. Island oraz Sunggyu z Infinite. Musicale będą grane tylko w Japonii od 10 do 27 sierpnia. 
Od lewej: Sungmin, Sunggyu, Hongki
Przedsięwzięcia samoistnie nie są powiązane ze sobą (no chyba, że ktoś lubi się doszukiwać teorii spiskowych) jednak fakt, że w bardzo podobnym czasie będą wystawianie dwie takie same tudzież podobne sztuki z gwiazdami k-popu w rolach głównych zainteresował mnie na tyle abym co nieco napisała o tym na blogu. W dużej mierze może to być fakt iż biasuję Junsu a moim ulubionym zespołem k-popowym jest Super Junior do którego to należy Sungmin. No i jakże miałabym się nie zainteresować taką ciekawą zbieżnością? xD
Muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej oczekuję koreańskiej wersji spektaklu. Już nawet nie chodzi o to, że Junsu to mój bias ale zwyczajnie sądzę, że ten musical będzie z najwyższej półki (za produkcją stoi jeden z najlepszych producentów musicali w Korei, Shin Chun Soo i jednocześnie szef jednej z największych firm teatralnych –oczywiście koreańskich-) i zrobioną go z większym rozmachem i pieczołowitością. Może mam też trochę takie przeświadczenie dlatego, że Junsu zajmuje się profesjonalnie musicalami. W dużej mierze odniosłam także takie wrażenie po obejrzeniu obu zwiastunów. 
Koreańska zapowiedź
Koreańska wersja dostarcza tego „dreszczyku”, jest interesująca i tajemnicza a przy tym ładnie graficznie zrobiona. Niestety wersja japońska choć ogólnie nie jest zła, wygląda odrobinę...kiczowato. Oczywiście jak na mój gust i co jak dla mnie jest przeszkodą, panowie nie wyglądają zbyt przekonywująco w roli krwiożerczej istoty z tymi słodkimi buźkami (choć z drugiej Junsu będzie biegał w różowych włosach co też nie jest zbyt...choćby męskie xD – cóż, mnie się oczywiście podoba *_*). 

Japońska zapowiedź
No ale cóż, najważniejsza jest gra aktorska a jak fani Sungmina wiedzą stoi za nim naprawdę spore doświadczenie. „Vampire” jest bowiem już jego szóstym musicalem (tak samo jest w przypadku Junsu) i osobiście uważam, że jeżeli tylko włoży w ten musiacal trochę serca to spełni się w roli Draculi i z całą pewnością przekona widzów do siebie. Problemem może być tu jego wokal który brzydki nie jest ale raczej mocno przeciętny technicznie. Dramatyczne góry które według mnie Dracula nie raz będzie miał potrzebę wykorzystać mogą być naprawdę sporym problemem. Ich osiągnięcie nie jest dla Sungmina niemożliwe co już udowodnił w poprzednich produkcjach ale myślę, że mogą być bardzo dużym wyzwaniem dla niego. Trochę gorzej z Hongkim i Sunggyu, którzy z tego co wiem mają za sobą tylko po jednym musicalu. No ale zieloni nie są i można się spodziewać po nich czegoś dobrego szczególnie po Hongkim który grał w naprawdę wielu dramach dlatego w roli aktora powinien się sprawdzić. Choć prawdę mówiąc patrząc po nagraniach z ich musicali (których niestety jest tragicznie mało i nie dają pola do wystawienia pełnej opinii na temat ich talentów) trochę się wystraszyłam bo nie zachwyciło mnie to co zobaczyłam.
Inną ważną kwestią jest to czy aby miusicale będą opowiadały podobną historię czy w rzeczywistości jedyne co je będzie łączyć to postać Draculi która w każdym przypadku może być zupełnie inaczej odegrana. Jestem bardzo ciekawa efektów końcowych w obu przypadkach. Cóż, obu musicalom życzę sukcesów (koreański Dracula jest już wykupiony a jak tylko ruszy sprzedaż japońskiego też z pewnością padną serwery z przeciążenia więc chyba ciężko tu mówić o jakimkolwiek niepowodzeniu) i zapraszam do obejrzenia po dwa (w wypadku Hongkiego jeden - zbiór kilku scen) występy naszych aktorów, tak dla zapoznania się z ich umiejętnościami. :3
XIA Junsu:
II Mozart
Sungmin
II Trzej Muszkieterowie (mnie chodzi o moment od 04:30 do 05:30 ale reszta także jest ciekawa)
Sunggyu:
Hongki:

A tu dla zainteresowanych inne wersje zapowiedzi musicali. Jest w nich przedstawione kto będzie grał główne role: 

A Wy na który musical bardziej oczekujecie? I jak sądzicie, który Dracula będzie najlepszy? ^^





Popularność-niepopularność starych zespołów VK

Czyli o pewnym zjawisku wśród legend japońskiego rocka

Pewnie po samym tytule nie wiele da się wywnioskować jaki tak naprawdę temat obieram. Więc pędzę z wyjaśnieniami. Otóż, wydaje mi się, że w świecie j-rocka, Visual Kei i fanów owych scen nie ma już miejsca na stare zespoły (tak powiedzmy poniżej roku 1990) ale jednocześnie ilość odtworzeń utworów dawnych, teraz już właściwie legendarnych zespołów często osiąga liczby o jakich nie raz obecne bandy mogą tylko marzyć. I to jest właśnie ta „popularność-niepopularność”. Wydaje mi się, że to dziwna ale i ciekawa sprawa którą wiadomo, spostrzegam całkiem subiektywnie i ktoś może się ze mną nie zgadzać.

„X Japan, DEAD END…nie, nie słucham ich a o tym drugim to w ogóle nie słyszałam.”
Właśnie z takimi odpowiedziami często spotykałam się rozmawiając z ludźmi na koncertach różnych japońskich zespołów. O X Japan każdy słyszał bo jak tu nie słyszeć o pionierach ale ciężko, wyciągnąć od ludzi coś więcej poza nazwą (cóż, może po prostu spotykałam akurat nie tych ludzi co trzeba xD). Trochę osób też kojarzy te najpopularniejsze piosenki ale raczej nic poza tym. Luna Sea też na ogół jest w miarę znane ale już nie zawsze ale jak tylko wspomnieć jakiś inny band z dawniejszych czasów to okazuje się, że temat w ogóle jest nie znany. To nie tak, że to coś złego bo wiadomo, że jak kogoś nie interesuje dawna muzyka to nie ma sensu aby ją poznawał. Mówię, tylko jak to po prostu jest.
„Ponad 1 000 000”
A jednak mimo wszystko te legendy jak X Japan, Luna Sea czy Buck- Tick osiągają naprawdę niezłe wyniki oglądalności na youtube. Dla przykładu „Winter, again” GLAY ma w obecnej chwili 6 830 125 odtworzeń a w przypadku X Japan - Tears, Kurenai czy wiele innych piosenek dawno przekroczyło milion i bliżej im już dwóch. Więc jednak ktoś musi ich słuchać.
Po kliknięciu zdjęcie się powiększy

„A reszta…?”
No właśnie, gorzej z innymi zespołami z dawnych lat. Takie perełki jak np. Der Zibet czy DEAD END (ah, jestem wielką fanką zespołu, a szczególnie wokalisty :D) odeszły zdecydowanie w zapomnienie. Niewiele osób zna, odtworzeń na yt też malutko.
„Wnioski”
Gdybym miała podsumować obserwacje i dojść do jakiegoś wniosku powiedziałabym, że tytuł legendy sceny VK ciekawi. I zainteresowani ludzie są skłonni wpisać zasłyszaną nazwę ikony i posłuchać jednej z flagowych piosenek. I ku ich zdziwieniu/zadowoleniu etc. często te piosenki mają w sobie naprawdę dużo uroku. Stąd tak dużo wyświetleń. Jednak zespoły które legendami nie są mają marne szanse na odkrycie przez współczesnych fanów gatunku.
„1991-1993”
Nie mogłam się oprzeć pokusie wspomnienia tu o tym trzyletnim okresie w czasie którego nie wiedzieć czemu natężenie świetnych zespołów sięgnęło zenitu. W tych latach powstały bowiem takie zespoły jak np. Plastik Tree, Malice Mizer, cali≠gari, L'Arc~en~Ciel, PENICILLIN, Kuroyume czy SHAZNA. Powinnam tu wpisać jeszcze kilka zespołów ale nie będę już nikogo zamęczać. xP Oczywiście nie wszystkie darzę sympatią, ale z pewnością doceniam fakt, że każdy band tu wymieniony (i trochę tych nie wymienionych a dobrych) wniósł coś nowego i świeżego na scenę. Taka ciekawostka odnośnie tych trzech lat nijak by się miała do tematu gdyby nie fakt, że te zespoły też już są nazywane starymi i zdecydowanie odchodzą w zapomnienie. Znów nie licząc tych najbardziej znanych którzy ze swojej nazwy zrobili już niemal markę. A szkoda bo te roczniki były i są genialne.  

Sprawa omówiona ale myślę, że ostatecznie można powiedzieć tylko „naturalna kolej rzeczy”. Bo czy tak właśnie nie jest? Mimo, że Elvis Presley lub The Beatles nie są z naszych czasów kto ich nie zna? Kto choć raz nie słyszał ani jednej piosenki w ich wykonaniu? Ale kto zna jakieś inne zespoły z czasów których nie pamięta i nie zna? No właśnie, niewielu z nas.  

Odrobina śmiechu z k-popu

Czyli jak z humorem podejść do tematu koreańskiej popkultury w stylu Golden Bomber.
Fani Visual Kei bądź ogólnie japońskiej muzyki zapewne słyszeli przynajmniej z nazwy o Golden Bomber. Temat ten choć nie dotyczy zespołu a tylko ich jednego teledysku oczywiste jest, że trochę zahaczymy o charakterystykę tego bandu. Co warto wyjaśnić przed sięgnięciem po teledysk to fakt, że ci czterej panowie obierają różne tematy które potem z lekka prześmiewczo traktują tworząc po prostu dobrą komedię czy też parodię. Tak więc zagorzali fani k-popu nie muszą podejrzewać Golden Bomber o jakieś szczególne uprzedzenia. xP
Osobiście jak zobaczyłam ten teledysk to padłam! Po prostu nie wiem jak wiele razy odtwarzałam na nowo filmik nie mogąc się nie śmiać albo przynajmniej pozbyć banana z twarzy. Moim zdaniem idealnie sparodiowali „seksowne jedzenie” które tak często się pojawia w teledyskach k-popowych jak i taniec (choć trochę zabrakło im we wszystkim synchronizacji XD). A na koniec dodam, że mają niczego sobie nogi które są ładnie wyeksponowane prze króciutkie spodenki. xD Z tego co wiem inspiracją do owych stroi był nie kto inny jak SNSD i ich stylizacje do „Genie” i „Gee”. Ah, i ciekawostka, słówko „Memeshikute” występujące w refrenie oznacza ni mniej ni więcej jak „niemęski”.
No dobrze, koniec reklamy, zapraszam do obejrzenia i poprawienia sobie humoru. :D

I jak wrażenia?^^
Coś czuję, że ten zespół jeszcze nie raz zagości na tym blogu razem ze swoimi zabawnymi teledyskami. :D