Akiba-kei ( lub Akiba–chan)

Czyli „Styl Akihabary”
Myślę, że każdy fan Japonii słyszał o Akihabarze ale gdyby ktoś nie wiedział jest to dzielnica w Tokio
Akihabara - widać z tyłu masę posterów z anime/mangą.
słynąca obecnie z wielu sklepów powiązanych z mangą, anime, elektroniką, grami itd. czyli wszystkim co młodzi Japończycy kochają. 
Akiba-kei jest więc określeniem ludzi z reguły w młodym wieku [tak powiedzmy do trzydziestu lat] którzy swój wolny czas spędzają właśnie w Akihabarze. Mówiąc jeszcze dosłowniej Akiba-kei oznacza otaku ponieważ Akihabara jest ulubionym miejscem spotkań wszelkich zapaleńców mangi i anime. Więc patrząc również z drugiej perspektywy osoby które w Akihabarze nie spędzają czasu a są otaku, też właściwie są Akiba-kei. Wiąże się to również z faktem, że w obecnych czasach wszystko jest dostępne poprzez internet. A więc sklepiki/bary/tudzież inne miejsca rozrywki z Akihabary mają swoje strony jak i również powstają fora np. dla fanów mangi polecające najlepsze sklepy czy też inne tego typu miejsca. A jak wiadomo takie strony zrzeszają i łączą wielu ludzi sprawiając, że stają się zwartą społecznością. Chodź jak sądzę, bezpieczniej pozostać przy nie nazywaniu otaku Akiba-kei, a nóż widelec ten ktoś nie bywa tam ani nie udziela się w internetowych społecznościach i bach! Pomyłka jak nic! Gdzieś czytałam, że różnicą między „otaku” a „ Akiba-kei” widzi się przede wszystkim w Japonii w naładowaniu emocjonalnym słowa. Ponieważ „otaku” oznacza niezdrową, maniakalną fascynację podczas gdy Akiba-chan jest bardziej formą odnoszącą się do ludzi z hobby. Ale wiadomo jak to jest z tym naładowaniem emocjonalnym, jak człowiek się postara to i ze słowa „piękna” zrobi obelgę. No i zaznaczam, że wcale nie jestem pewna co do prawdziwości tego stwierdzenia. Tak więc, niby to samo a nie do końca. 
Określanie ludzi spędzających dużo czasu w tej dzielnicy nie jest zbyt nowe ponieważ już w latach 80 istniała pewna łatka będąca „Akiba-kei” [choć nie wiem czy dokładnie w takiej formie]. Oczywiście nie była ściśle połączona z mangą czy elektroniką ponieważ Akihabara stosunkowo niedawno stała się małym centrum kultury i wybiła się spośród innych dzielnic.  Jednak „Akiba-kei” w formie która nas interesuje stała się powszechna w roku 2005 za sprawą Densha-otoko, filmu oraz serialu o tym tytule który opowiada o głównym bohaterze będącym otaku. Dla ciekawskim dodam, że istnieje również manga jak i powieści o tym samym tytule a historia owego otaku jest ponoć oparta na prawdziwych zdarzeniach.

Taki mały obrazek pozwalający nam porównać otaku z jego miłością.
------------------------------------------------------
Źródła:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Akiba-kei
http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fen.wikipedia.org%2Fwiki%2FDensha_Otoko&anno=2

Co to utaite?

Czyli słów objaśnień kilka.

Dosłownie tłumacząc „utaite” oznacza po japońsku  „piosenkarz”. Ale nie są to byle jacy tam piosenkarze, bowiem są ściśle powiązani z vocaloidami poprzez coverowanie ich piosenek. No cóż, teoretycznie postawione pytanie w tytule właśnie zostało wyjaśnione. Ale… utaite to wbrew wszystkiemu ciekawy temat o którym można naprawdę sporo powiedzieć jeżeli tylko się odrobinę zagłębimy. Utaite oczywiście nie istnieją na scenie nad wyraz długo bowiem najpierw musiały powstać vocaloidy, zdobyć popularność i dopiero potem fani zaczęli coverować ich piosenki a więc utaite goszczą na scenie maksymalnie około trzynaście lat choć jestem raczej skłonna stwierdzić, że dziesięć bądź nawet mniej. No niestety, ale dojść do tego kiedy pojawił się pierwszy utaite jest chyba niemożliwe. Kariera tych ludzi zaczyna się od Nico Nico Douga [pojedynczy utaite mają konta na yt ale jest to rzadkość], strony gdzie zamieszczają swoje covery a  jeżeli chcą to również swoje autorskie utwory. Główną bazą coverów jak mówiłam są vocaloidy, ale można u utaite znaleźć również piosenki z anime czy gier. Wykonanie owego covera oczywiście zależy od wykonawcy. Czasem jest to po prostu odśpiewanie piosenki, czasem w jakiś sposób zmienienie jej a i nie raz parodiowanie. Z resztą jak to bywa z coverami na całym świecie. Czymś odrobinę innym jest jednak NicoNico Chorus – utwory vocaloidów wykonywane przez kilku utaite. Czasem są to duety a czasem naprawdę wiele osób. Często współpracujące ze sobą utaite otrzymują wspólną nazwę która na ogół jest zlepkiem ich nicków. Ciekawostką jest, że przy niektórych utworach utaite potrafią się zebrać w sto osób… co wbrew wszystkiemu wcale źle nie brzmi! Dla przykładu:

Wotamin
To co jeszcze łączy utaite z vocaloidami to mangowy wizerunek. Każdy utaite posiada postać za którą się kryje i to czy pozwoli poznać swoją prawdziwą twarz czy też nie zależy już tylko od niego. Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy jest tutaj fakt, że wśród utaite często występuje ryouseirui [japońskie określenie osób potrafiących się posługiwać głosami obu płci] i Trap Singiers [tłumaczone jest to jako umiejętność osiągania tonów przeciwnej płci] co całkowicie utrudnia odkrycie prawdziwej tożsamości utaite. Zwroty te są podawane oddzielnie aczkolwiek dla mnie to właściwie jedno i to samo. xP Tak więc znów nawija nam się temat bezpłciowości i androgeniczności. Są to terminy chyba nierozłączne z Japonią. Powróćmy jednak do właściwego tematu. Do tej pory wynika, że utaite to użytkownicy NND którzy po prostu z grubsza mówiąc są fanami vocaloidów ale moi drodzy, to zupełnie nie tak. :D Jeżeli jest się dobrym utaite to można naprawdę się wybić i stać się gwiazdą. Koncerty, wydawanie własnych płyt, współpraca z kompozytorami vocaloidów – to wszystko stoi otworem dla utaite. Świetnym przykładem jest tutaj Piko który zaczynał będąc utaite a obecnie jest powszechnie znanym popowym wykonawcą u którego gra Takuya z An Cafe, a nawet otrzymał swojego własnego vocaloida któremu podłożył głos. Oczywiście, to jak potoczy się kariera zależy do wielu czynników jak i również sporo utaite woli pozostać przy swojej aminowości i mangowej postaci, nawet jeżeli tworzą własne utwory i wydają albumy. Jednak mimo nie ujawniania swojej prawdziwej tożsamości utaite nie są w żaden sposób niedostępni, wręcz przeciwnie. Prowadzą blogi, mają konta na różnych stronach społecznościowych, przeprowadzają namahousou [transmisja na żywo na NicoNico Live, oczywiście na ogół obraz to jakieś ciemne tło aby nie zdradzać swojego wyglądu]. Świat utaite, czyli inaczej uttatemita [z jap. „spróbowałem zaśpiewać” a dokładna regułka brzmi mniej więcej tak - nurt na i z NND zajmujący się coverowaniem vocaloidów, chodź nie tylko. – Nazwa ta wzięła się od tego, że uttatemita jest nazwą kategorii na NND pod którą należy umieszczać covery] jak widać jest barwny, interesujący, inspirujący ale także odrobinę skomplikowany. Często, gdy będziecie mówić o utaite zapewne od czasu do czasu spotkacie się z różnymi dziwnymi nazwami a wtedy nie zostaje nic innego jak odwiedzić Utaite Wiki gdzie wszystkie terminy są ładnie wyjaśnione.
Moja przygoda z utaite zaczęła się od 96neko, która jest jedną z bardziej znanych utaite a obecnie przeżywam fascynację Glutamine, Tightson'em i Amatsuki.
                                                    "Outer Science" w wykonaniu Amatsuki
                       "Remote Control" w wykonaniu Glutamine [chodź można też mówić Gurutamin]
                                 Zdecydowanie najlepsza część piosenki zaczyna się od 03:17 :D   
                                              "Bye Bye Sayonara" w wykonaniu 96neko
                                                "Rolling Girl" w wykonaniu Tightson'a
Ale utaite jest naprawdę wielu, bardzo różnych i każdy z pewnością odnajdzie tam swojego ulubieńca/ulubienicę więc zachęcam do zgłębienia ich światka ponieważ… po prostu warto. 


Przemijalność w k-popie

Czyli prawda którą należy rozumieć

Jak wiadomo k-pop jest muzyką popularną, zależną od trendów i aby na niej zaistnieć na dłużej trzeba się ciężko napracować. Jest tak ponieważ istnieje masa zespołów które pragną się wybić a stworzenie prawdziwego hitu to nie lada wyczyn. Właściwie, bycie gwiazdą jednego utworu to już naprawdę niezłe osiągnięcie. Dodatkowo nie należy zapomnieć, że k-pop to w ogromnej części girls i boys – bandy a zatem zespoły z góry obliczone na kilka lat działalności póki ich uroda jest w najlepszym momencie rozkwitu. Dodatkowo, jak każdy wie w Korei należy odbyć przymusową służbę w wojsku tak więc jest to dodatkowe utrudnienie w utrzymaniu bandu. No i chyba najważniejszy czynnik, który odróżnia naszą scenę od tej koreańskiej. U nas normalnym jest, że można lubić wielu wykonawców i cały czas ich wspierać. A w Korei pojęcie „fandom” i „fan” jest bardzo zobowiązujące więc można powiedzieć iż ilość fanów w Korei jest ograniczona. Zatem artyści liczą fanów jak monety. Należy tu wspomnieć o Daum Cafe. Oficjalnej stronie zrzeszającej fanów i ustanawiającej listę popularności. Im więcej fanów, tym wyższe miejsce zespołu.
Oto ranking z listopada i grudnia 2013 dzięki czemu łatwo zobaczyć, jak w ciągu miesiąca wszystko się zmienia. Ile fanów odeszło od danego zespołu, ilu fanów przybyło innemu, kto zachował swoje miejsce, kto spadł a kto zdobył wyższe. Jeżeli, często przegląda się Daum Cafe można jednak zauważyć, że o ile poniżej miejsca dziesiątego cały czas trwa zażarta walka tak pierwsze dziesięć miejsc jest obsadzonych prawie na stałe. Tam jeżeli ustawienie się zmieni to jest rzadkość. No, akurat ostatnio, dziesiąte miejsce się zmieniło i podejrzewam, że niedługo też EXO namiesza w tych pierwszych miejscach ale tak jak sięgam pamięcią ponad rok wstecz tak Super Junior miało miejsce siódme, tak Big Bang drugie, TVXQ pierwsze itd. Co na to wpływa? Ano, bycie gwiazdami wielkiego formatu które mają naprawdę dużo, dużo fanów. I nawet jeżeli miesięcznie tracą po tysiąc oddanych słuchaczy to nie robi im to za dużej różnicy więc utrzymują swoje miejsce. Można więc powiedzieć, że pierwsza dziesiątak zespołów jest naprawdę silna i szybko nie zejdzie ze sceny. Właściwie, to brzmi całkiem nieźle. Pokrzepiająco. No to pytanie, czemu rozmawiamy o przemijalności skoro właściwie sprawa rysuje się w kolorowych barwach? Prawdę mówiąc, do napisania tego posta nakłoniła mnie dosyć niedawna sprawa wśród fandomu ELFów. Przyznam się szczerze, że sama jestem oddanym ELFem więc sprawa ta nie była mi obojętna. Ale do rzeczy. Otóż chodzi o kilka faktów które skłoniły fanów Super Junior do zastanowienia się czy czasem ich fandom się nie wykrusza a tym samym czy nie nadchodzi koniec zespołu. Czemu tak a nie inaczej? Bo na koncercie w Londynie sala nie była zapełniona, bo ci którzy przychodzą na koncert i widzą np. kogoś z EXO to są bardziej zachwyceni nimi niż SuJu, bo fandom traci duże ilości fanów, bo zaistniał w sieci obrazek który pokazywał jak to SJ najpierw trzymało ELFy [rok 2005], jak potem ELFy trzymały się SJ [2010-2013] i jak to w 2015 roku Super Junior zostanie samo. I tak oto wybuchła właściwie panika wśród ELF. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie o tym miałam pisać lecz przejdę do sedna. Taka sytuacja obrazuje naturalny tok rzeczy. Nawet mówi się, że przeciętnie boys i girls bandy utrzymują się około pięć lat a potem odchodzą na emeryturę. Największym wyjątkiem jest tu chyba Shinhwa który działa od 1998 roku do tej pory. Tak więc, jako fani k-popu powinniśmy być świadomi, że zespół którego jesteśmy zwolennikami za jakiś czas, zacznie tracić fandom na rzecz nowych bandów i pomału będzie odchodził w zapomnienie. No chyba, że uda mu się zdobyć szczyty. Wtedy będzie z pewnością trwał znacznie dłużej a ich fani będą mogli spać naprawdę spokojnie.  I właściwie to by było na tyle jeżeli chodzi o tego posta. Natomiast, odnośnie sprawy SuJu o której wspomniałam, to jestem zdania, że ten zespół nie zejdzie ze sceny jeszcze bardzo długo, nawet jeżeli chwilowo jest malutkie załamanie. :)

A teraz ogłoszenia parafialne. Jak z pewnością zauważyliście metoda pisania co środę przestała działać. Właściwie nie wiem czemu, ale po prostu naprawdę w ten dzień zawsze coś mi wypada albo jestem tak padnięta, że po prostu naprawdę nie warto abym cokolwiek usiłowała pisać bo i tak nic by z tego nie wyszło. A jak już minie środa i mam jakiś wolny dzień to włącza mi się myślenie „oj, środa, dzień publikacji już minął, napiszę coś w kolejnym tygodniu”. No cóż, jestem tylko człowiekiem. ^^" Dlatego postanowiłam, że zrezygnujemy z pisania w środy. Oczywiście postaram się odzywać raz na tydzień. Mam nadzieję, że tak będzie lepiej. :)

Dlaczego zespoły rezygnują z Visual Kei?

Zbiór miliona i jeszcze więcej powodów.
Ci którzy choć trochę siedzą w VK i zdarza im się czytać różnego rodzaju artykuły, wywiady itd. zdają sobie sprawę, że scena Visual Kei jest właściwie nie raz tak samo paskudna od wewnątrz jak kolorowa od zewnątrz. Na dobrą sprawę, dzisiejszą notkę mogłabym równie dobrze nazwać np. „ Visual Kei od podszewki”, „Sekrety Visual Kei” albo coś w tym stylu. Jest to bowiem temat który można rozpracowywać wiele razy i z różnych stron. Oczywiście wpływ na odchodzenie zespołów z tej sceny mają wszystkie czynniki o charakterze ujemnym, ale dzisiaj chciałabym skupić się na tych, nazwijmy to podstawowych sprawach które nasuwają się na myśl, po sformułowaniu pytania jakie zadałam w temacie. Myślę, że najważniejszą rzeczą jaką należy pojąć jest fakt, że popularność Visual Kei, o której mówiłam w tym poście klik jest względna i myląca. Pozwolę tutaj sobie przytoczyć kawałek wywiadu z Miyavim z 2008 roku w którym to ładnie nakreśla sprawę. „[…]Aktualnie w Japonii, zwłaszcza w Japonii, łatwiej stać się popularnym nie będąc artystą visual-kei, gdyż jest to aktualnie bardzo negatywnie odbierany image.”(oczywiście teraz mamy 2014 i trochę mogło się zmienić, na lepsze lub gorszę ale sądzę, że ogólnie stwierdzenie Miva jest aktualne). Tak więc wprost mówiąc pierwszym powodem przez który zespoły rezygnują z VK jest marna szansa na wybicie się. Idąc tym tokiem myśli, można również dojść do wniosku, że nie dość, że styl ten jest za mało popularny aby słuchały go masy to jest wystarczająco popularny aby zaistniało wiele grup VK które sprawiają, że stanie się wyjątkowym i wyróżniającym się jest bardzo trudne do osiągnięcia. No ale załóżmy, że jest zespół który w miarę się wybił i dostaje propozycję przejścia na major, pod skrzydła dużo obiecującej wytwórni i nagle jego image drastycznie się zmienia, na normalniejszy. Czemu? Ano wiadomo, że wysoko postawiona wytwórnia oczekuje dobrej sprzedaży swojego zespołu, a skoro Visual Kei nie jest najlepiej odbierany przez większość społeczeństwa to lepiej się pozbyć tego image’u. Kiedyś, Kiwamu, członek BLOOD nawet powiedział, że „[…]wśród członków visualowych zespołów panuje opina, że jeżeli zespół staje się major, makijaż powinien stać się subtelniejszy.[…]” W tym temacie przypominają mi się także wyznania panów z Jannne Da Arc w których mówili, że gdy przeszli do Avex to był spory problem z ich image’em ponieważ wytwórnia nie chciała aby byli Visual Kei. Pamiętam, że to było jakoś tak zabawnie ujęte, że jak temat zaczął się kręcić przy VK to odbywały się rozmowy w stylu „Nasz następny koncert… jest trochę visualowy… nie będzie to problem? (:D). Kolejną sprawą, która ciągle nawiązuje do niezbyt pochlebnego zdania społeczeństwa na temat VK jest fakt, że ludzie będący częścią tej sceny mogą się zetknąć z niechęcią poza nią. Taka prosta sytuacja. Moment uchwycony z życia prywatnego, gdy muzyk siedzi sobie w barze, rozmawia z nowo poznanymi ludźmi i mówi, że gra w zespole VK a owe osoby nagle się krzywią albo śmieją. Chyba nic nader przyjemnego… Nie jestem co prawda w stanie określić jak często, coś takiego się zdarza, no bo i na jakich podstawach ale sądzę, że należy się przygotować na takie sytuacje bo a nóż, widelec... No i tak jak to zawsze jest w życiu, najważniejsza rzecz o którą wszystko się rozbija to nic innego jak pieniądze. O tym to można przeczytać bardzo często, gdy muzycy rozmawiają o początkach zespołu. Że bardzo ciężko utrzymać band. Ponieważ, jeżeli nawet uda się coś zarobić to wszystko idzie w zespół i na spłacanie długów wytwórni, kostiumy, nagrania, koncerty, podróże itd. a przecież trzeba z czegoś żyć więc trzeba gdzieś jeszcze pracować. Inaczej mówiąc, dopóki zespół nie przyciąga tłumów na którym choć odrobinę zarobi to posiadanie zespołu jest cholernie drogim hobby. Co prawda akurat ten podpunkt, można podpisać pod każdym zespołem, nie tylko VK ale to nie zmienia faktu, że pasuje jak ulał i w tym temacie. Za wyjątkowo ważną sprawę, uważam także potrzebę muzyka bycia docenianym za muzykę a nie wygląd.
Kawałek wywiadu z Die z Dir en grey’a:   
 „SS: Wiele zespołów zmieniło swój androgeniczny wizerunek na bardziej normalny, przyjaźniejszy dla oka. Czy to oznacza, że muzyka stała się bardziej ostra?
Die: Tak, zdecydowanie. Pamiętam występy w niesamowitych strojach, na niebotycznych koturnach, gdzie totalnie nie dało się grać na gitarze. Wiele pracowaliśmy nad naszym wyglądem. Ale: nigdy nie chcieliśmy być koszmarni. Muzyka była dla nas zawsze najważniejsza, ale gdy ludzie nagle zaczęli lubić nas za fajną kieckę, czy mroczny makijaż postanowiliśmy po prostu się tego pozbyć. Aczkolwiek jeśli ludzie zaczną oczekiwać od nas, że będziemy grać pod ich dyktando zrobimy dokładnie na odwrót, a i tak odniesiemy sukces.” 
Tutaj akurat nie wycięłam najważniejszego zdania więc widać, że Die mówi przede wszystkim o swoim zespole ale najważniejsze jest ogólne stwierdzenie, że muzyki nie powinno nic przysłaniać a tak się niestety często dzieje na scenie VK. Ile to razy, zatrzymywaliśmy się nad jakimś teledyskiem właściwie tylko dlatego, że wokalista, ubrany w fajną kieckę – jak to powiedział Die - nam się spodobał?

Sądzę, że to są jedne z ważniejszych czynników o których powinno się powiedzieć, zanim zaczniemy się wgryzać głębiej w temat. Jako ciekawostkę, chcę jeszcze napisać, że dosyć często zdarza się, że zespoły VK rezygnują na przestrzeni lat z tego stylu, grają przez jakiś czas jako zupełnie normalni goście a potem cos im się znów przestawia w łepetynkach i może nie tyle powracają do VK pełną gębą ale lubią znów sięgnąć po czarną kredkę albo zrobić coś niekonwencjonalnego ze sowich włosów. :D
Co o tym wszystkim sądzicie? Żałujecie, że zespoły kończą z VK? A może kołaczą Wam się po głowie jakieś powody które chcielibyście widzieć na liście tych „najpoważniejszych”?
________________________________________________
Moi drodzy, wybaczcie te opóźnienia. Myślałam, że od tego tygodnia będę miała sporo wolnego czasu a tu się okazało, że nie bardzo… no ale dzisiaj, wstawiam tę notkę. :) 
________________________________________________
Źródła:

Vocaloidy

Temat, szeroki, głęboki i nieskończony.
IA
Właściwie, każdy fan Japonii [albo i ogólnie Azji] przynajmniej słyszał o Vocaloidach. Jedni zagłębili się w temat drudzy nie, ale wszystko przed nami. Jak wspomniałam wcześniej, jest to temat rzeka do którego można podchodzić z wielu stron i po tysiąc razy a prawdopodobnie i tak za chwilę się odkryje, że można jeszcze coś dopisać. W Asian Jungle będzie to tak samo jak „Lolita Fashion”, tematyka do której co jakiś czas będę wracała. Na dobry początek jednak warto poznać się z podstawowymi pojęciami. Czyli zadajmy pierwsze najoczywistsze pytanie. Co to Vocaloid?
Vocaloid jest to najprościej mówiąc syntezator śpiewu. Taką aplikację można zakupić już od 2004 roku kiedy to na rynek pierwsze modele wypuściła Yamaha. Mimo to, historia Vocaloidów zaczyna się właściwie w 2000 roku kiedy to Kenmochi Hideki stworzył jeden z głównych modułów systemu umożliwiający odpowiednie przetwarzanie sygnałów a projekt ten jak łatwo można się domyśleć wykupiła Yamaha. Co ciekawe pierwsze Vocaloidy był anglojęzyczne jednak firma zorientowała się, że lepszy odzew zaistniał w Japonii aniżeli poza nią dlatego większość następnych Vocaloidów była już po japońsku. Później, sukcesywnie, wychodziły lepsze wersje czyli Vocaloid2 i Vocaloid3 [których oczywiście brzmienie było ulepszone od swoich poprzedników]. Każda z generacji ma wygenerowane podstawowe głosy/barwy które są zmienionymi komputerowo wokalami prawdziwych ludzi nie licząc kilku pierwszych Vocaloidów. [np. Gackt podkładał głos pod Gakupo]. A następnie te wokale dostają swoje wizerunki, piosenki itd. co służy za reklamę programu który można zakupić jak i doskonałe źródło zysku z wyimaginowanych idoli. Pierwszymi z „Charakter Vocal Series” czyli z głosów które otrzymały swoje wizerunki była Miku, Len i Rin oraz Megurine Luka. Taką ciekawostką w kwestii wizerunków jest fakt, że każda postać dostaje swój atrybut, czasem są naprawdę dziwne jak np. pomarańcza i walec drogowy w przypadku Rin. :D Oczywiście Vocaloid jako oprogramowanie dla użytkowników jest dostępne w wielu językach. Dla ciekawskich dodam, że tworzenie piosenek polega na wpisaniu słów i melodii.
Prawdziwa popularność Vocaloidów nastała wraz z Hatsune Miku (choć wcześniej, także nieźle sobie radziły) która jak wiadomo jest najbardziej powszechnym syntezatorem. My być może nawet nie zdajemy sobie sprawy z ogromu sławy jaką posiadają Vocaloidy, lecz fakt, że krążki wydawane przez Miku lądują na szczytach Oriconu, że w nieoficjalnym głosowaniu, kto powinien wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich na pierwszym miejscu wygrał właśnie ów Vocaloid, że bilety na koncerty są wyprzedawane w bardzo krótkim czasie a ich wizerunki goszczą w Japonii wszędzie, od pościeli, po kubki, autobusy itp. świadczą o tym, jak Vocaloidy głęboko wżarły się w społeczeństwo japońskie. Oczywiście, ich sława sięga także innych krajów Azjatyckich, choć, zaznaczam - moim zdaniem, już nie aż tak brawurowo. Niemniej, powstał np. oficjalny koreański Vocaloid od Yamaha – SeeU. Dlaczego o tym wspominam, jakby to było coś wyjątkowego skoro wcześniej napisałam, że Vocaloidy są wielojęzyczne? Dlatego, że to różnica gdy Vocaloid wychodzi spod szyldu Yamahy a gdy jest tworzony przez zupełnie inną firmę. Dla rozjaśnienia sprawy, istnieje np. „Vocalina”, koreańskie syntezatory.
Wcześniej wspomniałam, że najpopularniejsza jest Hatsune Miku i faktycznie tak jest, lecz na ogół gdy mówimy o Vocaloidach to mamy nieodłączną „paczkę” naj-naj popularniejszych, najbardziej lśniących gwiazd wśród syntezatorów. Jest to zawsze : Hatsune Miku, Kaito, Len i Rin, Kamui Gakupo, Megurine Luka, Meiko oraz Gumi. A teraz aby poznać Vocaloidy w praktyce przedstawiam Wam „Night-Series”, trzy piosenki opowiadające o historii w „tajemniczym dworze” z różnych perspektyw. W rolach głównych wszystkie Vocaloidy które wcześniej wymieniłam. A każdy w nietypowej odsłonie.^^ 
                                     
Ostatnią rzeczą o której wspomnę w dzisiejszej notce, jest temat piosenek wykonywanych przez Vocaloidy. Otóż, syntezatory jak przystało na gwiazdy popu wykonują piosenki pisane specjalnie dla nich jak i różne covery. Ciekawe jednak tutaj jest to, że piosenki pojedynczych Vocaloidów są często wykonywane przez wiele różnych Vocaloidów. Obrazując, to co mówię, jeżeli np. Miku wydała piosenkę „World is Mine” to większość  Vocaloidów również ją wykonuje. A to sprawia, że możemy sobie wybrać ulubioną wersję utworu.    

Moim ulubionym Vocaloidem jest IA [o której tu nie wspominałam nie licząc zdjęcia u góry] i Len [może być z Rin ale nie musi xD]. A Wy macie ulubione Vocaloidy?
----------------------------------------------------------------------
No i oczywiście, choć z opóźnieniem składam wszystkim życzenia wesołych i spokojnych świąt. ^^

Na koniec dodam jeszcze przeprosiny za ostatnie tygodnie kiedy nie pisałam żadnych notek. Przyznaję, że może się zdarzyć, jeszcze jedna środa bądź dwie bez żadnego posta [choć postaram się napisać po prostu coś na zapas, choćby króciutkiego] jednak potem solennie obiecuję powrócić do sumiennego dodawania notek raz na tydzień. ^^
 ----------------------------------------------------------------------
Żródła: